czwartek, 2 lutego 2017

(92) To już koniec Herbal Sims

Cześć i czołem!

Przez długi czas rozmyślałam, jak dalej potoczy się żywot tego bloga. Mimo wielu zalet, jakie ma w sobie to miejsce, doszłam do wniosku, że dobrze będzie zakończyć pewien rozdział w swoim życiu. Już na początku informuję, że ta notka jest typu "biadolenie o Szopenie", więc nie spodziewajcie się zwrotów akcji.

Powód, dla którego kończę prowadzenie bloga, może być dla was dość błahy. Nigdy nie wierzyłam w to, że któregoś dnia z życiu człowieka pojawi się rzecz, która diametralnie odmieni życie codzienne. I właśnie tak się stało. Wraz z rozpoczęciem liceum, poznałam nowych ludzi, w których odnalazłam to, czego mi bardzo brakowało- akceptację. Nie miałam dość ciekawego okresu w gimnazjum, wolę nie wdrążać, jak ono dla mnie wyglądało. Ten blog pozwalał mi się oderwać od smutnej rzeczywistości. Doszłam do wniosku, że simsy są czymś, co naprawdę sprawia mi ogromną przyjemność i dlaczego miałabym nie mieć własnego kąciku w internecie, w którym mogłabym dzielić się swoją radością z gry. Jak to się mówi- wszystko, co dobre, kiedyś się kończy.

Wakacje dały mi dużo do przemyślenia. Uprzątnęłam swoje myśli, odseparowałam się od towarzystwa, przygotowywałam się mentalnie do liceum. Doszłam do wniosku, że to szansa na pokazanie się z lepszej strony. Nie będę mieć obok ludzi, którzy bez ustanku oczerniali moje imię i mieli satysfakcję z naśmiewania się. Z każdym tygodniem w nowym roku szkolnym otwierałam się coraz bardziej. Byłam zadowolona z powodu braku uczucia odrzucenia i swobody bycia sobą. Znalazłam miłość.

Ale co ma to wszystko do prowadzenia bloga? Nowe otoczenie sprawiło, że przeszłam na swojego rodzaju odwyk. Borykałam się z zbyt długim przesiadywaniem przed laptopem (co skutkowało poczuciem winy za zmarnowany czas) i odkładaniu ważnych spraw "na potem". Pewnego dnia coś we mnie drgnęło, by zaprzestać tego. Odczuwałam dumę z zrobienia stanowczego kroku do przodu. W konsekwencji utraciłam motywację do grania w simsy. Każda próba zagrania rodziną kończyła się wyłączeniem laptopa po zaledwie dwudziestu minutach.

Z początku żałowałam, lecz po czasie zrozumiałam, że nie ma co siebie zmuszać. Proszę tutaj nie zrozumieć mnie źle. Mam ogromny sentyment do tej gry, lecz jak na razie potrzebuję dłuższej przerwy i chcę skupić się na innych, dość istotnych dla mnie sprawach. Wierzę, że któregoś dnia znów zasiądę przy laptopie i znów poczuję radość z simsów. Jednak nie planuję już przedstawiać rodzin tutaj. Bloga nie będę usuwać. Jest swojego rodzaju pamiątką, którą chcę pokazywać.

Nie chcę już przedłużać. Dziękuję za wyświetlenia, miłe komentarze i to, że czasami potrafiliście wzbudzić uśmiech na mojej twarzy. Być może zdarzy się kiedyś okazja, lecz kto wie? Trzymajcie się cieplutko!

xoxo Herba